Przeleciałam internety. Wróć…internety przeleciały mnie. Dogłębnie. Satysfakcji żadnej, jedynie solidny kopniak w mózg. Jęki raczej nie rozkoszne a westchnienia to już na granicy absurdalno abstrakcyjnej. Chciałoby sie zapytać ” quo vadis, internety ???” ale po tym stosunku jednostronnie dymającym nie ma się siły na nic. Człowiek-kobieta zapada się w miekki fotel wcale nie z Ikei…