Szlag mnie trafi. Zakładam buty i wychodzę. Wróć…zakładam coś, co kiedyś nazywało się trampkami, teraz nazywa się inaczej. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Noszenia. No w każdym razie wychodzę w ten chłód wrześniowego poranka.Rześkie powietrze oplata t-shirt..wróc..koszulkę, bo na koszulkę narzuciłam tylko bluzę której oczywiście nie zapięłam z tego wszystkiego. Bo zaraz mnie trafi…